Neurochirurgia – gdy nie można żyć z bólem

Z neurochirurgiem, dr. Krzysztofem Chmielakiem ze Szpitala Wielospecjalistycznego ORTHOS w Komorowicach koło Wrocławia rozmawia Maciej Wełyczko

Jakie zabiegi z zakresu neurochirurgii przeprowadza Pan w szpitalu Orthos?

Przede wszystkim zabiegi z zakresu chirurgii kręgosłupa – jest na nie największe zapotrzebowanie. W publicznej służbie zdrowia, kolejki na zabiegi związane z leczeniem chorób kręgosłupa należą, niestety, do najdłuższych. Obawiam się, a mówię to jako praktyk, że wydłużą się jeszcze bardziej. Zabiegi te nie są zakwalifikowane jako „ratujące życie”, choć często przywracają jego jakość i umożliwiają normalne funkcjonowanie.
Wykonujemy więc m.in. zabiegi discektomii lędźwiowej, szyjnej i piersiowej, w razie potrzeby ze stabilizacją operowanego odcinka, zabiegi z zakresu implantacji stymulatorów rdzenia kręgowego oraz implantacji tzw. pomp baklofenowych – zabieg często wykonywany na świecie a bardzo rzadko w Polsce. Nie zapominajmy również o zabiegach na nerwach obwodowych wykonywanych m.in. w przypadku urazów i w tzw. zespołach z ucisku, oraz o zabiegach na rdzeniu kręgowym. Można więc powiedzieć, że neurochirurgia, a w szczególności leczenie chorób kręgosłupa to specjalność Szpitala Wielospecjalistycznego Orthos.

W popularnym wyobrażeniu neurochirurgia jest czymś ultraprecyzyjnym, różniącym się mocno od „zwykłej” chirurgii, wymagającym specjalnej aparatury – jak to wygląda w Orthosie?

To prawda – neurochirurgia jest specjalnością wymagającą nadzwyczajnej precyzji. Wyróżnia nas także to, iż bardzo dużo czasu poświęcamy na przedoperacyjną diagnostykę i planowanie zabiegu, ma być przede wszystkim bezpiecznie dla chorego.
Przedmiotem naszej działalności jest zarówno ośrodkowy jak i obwodowy układ nerwowy, czyli: mózg, rdzeń kręgowy i nerwy obwodowe. Wykonywanie zabiegów na układzie nerwowym wymaga specjalistycznych, ultraprecyzyjnych narzędzi ze specjalnych stopów do manipulacji tkankami pod kontrolą mikroskopu operacyjnego.
Szpital Orthos zakupił sprzęt najwyższej jakości, który jest niezbędny do uprawiania neurochirurgii. Jest to między innymi mikroskop operacyjny renomowanej firmy Zeiss oraz specjalistyczny stół operacyjny najwyższej klasy firmy Maquet – w neurochirurgii jednym z kluczowych elementów decydujących o powodzeniu zabiegu jest właściwe ułożenie pacjenta. Myślę, że wiele dużych ośrodków chciałoby mieć stół operacyjny tej klasy. Żaden sprzęt nie zastąpi jednak człowieka – konieczne jest wieloletnie doświadczenie, m.in. w procedurach mikrochirurgicznych oraz w kompleksowym leczeniu i opiece nad pacjentem neurochirurgicznym, gdyż neurochirurgia dotyka najbardziej wrażliwego układu w ciele człowieka jakim jest układ nerwowy. W szpitalu Orthos pracuje personel o dużym doświadczeniu i najwyższych kwalifikacjach w tym zakresie – dotyczy to zarówno operujących lekarzy, jak personelu pielęgniarskiego.

Zabiegi o których Pan mówi, wydawały się dotąd zarezerwowane dla dużych ośrodków akademickich…

To prawda – ale takie wrażenie wynika stąd, że oddziały neurochirurgii ulokowane są zwykle w dużych ośrodkach akademickich – wszyscy wywodzimy się z takich ośrodków. Neurochirurgia, choć może zabrzmi to nieskromnie, jest specjalizacją elitarną i do niedawna jedynie duże ośrodki posiadały odpowiednie, kosztowne zaplecze oraz wiedzę i kapitał ludzki do przeprowadzania zabiegów neurochirurgicznych. Efekt jest jednak taki, że oddziałów neurochirurgii jest w Polsce po prostu za mało. Stąd m.in. nasza oferta.

Jaki efekt dla pacjenta mają zabiegi o których rozmawiamy?

Diametralnie poprawiają jakość życia pacjenta i – nader często, pozwalają uniknąć kalectwa.  Życie z przewlekłym bólem nie ma nic wspólnego z komfortem. Wielu naszych pacjentów to ludzie aktywni zawodowo, w różnym wieku, często młodzi.

Na czym polegają wykonywane przez Pana zabiegi? Można to wyjaśnić w przystępny sposób?

Spróbuję, oczywiście w ograniczonym zakresie, gdyż wachlarz procedur neurochirurgicznych jest ogromny. Otóż zdarza się, że np. na skutek urazu lub choroby przewlekłej dochodzi do zmian w strukturze kręgosłupa, co prowadzi do kompresji, czyli ucisku struktur nerwowych. Leczenie zachowawcze, rehabilitacja i interwencyjne procedury przeciwbólowe zazwyczaj stosowane w pierwszej kolejności, u takich pacjentów mogą okazać się niewystarczające. U części pacjentów potrzebny jest zabieg polegający na dekompresji struktur nerwowych, czyli usunięcia fragmentów tkanek, które daną strukturę nerwową uciskają. Inne zabiegi polegają na wprowadzaniu implantów, które mają za zadanie albo ustabilizować kręgosłup, albo zastąpić chorą tkankę – usuwamy np. zwyrodniały krążek międzykręgowy, czyli tzw. dysk – szyjny lub lędźwiowy i na jego miejsce implantujemy protezę, która zachowuje się bardzo podobnie do zdrowego krążka. Naszymi pacjentami są również osoby z przewlekłymi zespołami bólowymi o tzw. neuropatycznym charakterze – u pacjentów tych nie wystarczy usunięcie tkanki powodującej ucisk, gdyż same struktury układu nerwowego generują ból. Tacy pacjenci mogą kwalifikować się do procedury implantacji stymulatora rdzenia kręgowego. Osobną grupę chorych stanowią pacjenci ze wzmożoną spastyką – m.in. w wyniku urazu lub mózgowego porażenia dziecięcego – takim pacjentom możemy pomóc np. poprzez implantację wspomnianej już pompy baklofenowej, która podaje lek bezpośrednio do płynu mózgowo – rdzeniowego, czyli tam, gdzie lek ten działa. Inna grupa zabiegów dotyczy nerwów obwodowych – leczyć możemy m.in. zespół cieśni nadgarstka, dolegliwość bardzo często spotykaną. I tutaj również leczenie polega głównie na dekompresji samego nerwu, ale w przypadku urazów czasami również na jego mikrochirurgicznej rekonstrukcji. Nasze procedury obejmują również m.in. zespół rowka nerwu łokciowego, neuropatię z ucisku nerwu strzałkowego, zespół kanału stępu – wszystkim tym pacjentom jesteśmy w stanie skutecznie pomóc.

Jak wygląda przygotowanie pacjenta do zabiegu?

Kwalifikacja pacjenta do zabiegu operacyjnego odbywa się w trakcie konsultacji, w czasie której lekarz przeprowadza wywiad i bada pacjenta oraz dokonuje interpretacji badań dodatkowych. Sumując wszystkie informacje, w oparciu o swoją wiedzę i doświadczenie oraz biorąc pod uwagę oczekiwania chorego – proponujemy odpowiednie leczenie.
U pacjentów zakwalifikowanych do leczenia operacyjnego przygotowanie polega w pierwszej kolejności na wykonaniu niezbędnych badań laboratoryjnych. Pacjent otrzymuje pełny instruktaż w zakresie koniecznej diagnostyki. Przed zabiegiem odbywa się konsultacja anestezjologiczna celem dobrania odpowiedniego sposobu znieczulenia. Może się okazać, że dla niektórych osób samo znieczulenie stanowi zbyt duże ryzyko – zastanawiamy się wtedy, jak pomóc takiemu pacjentowi w inny sposób.
Pacjent jest przyjmowany do Szpitala Orthos zazwyczaj dzień przed zabiegiem i jest jeszcze raz badany – choroba to proces dynamiczny, musimy wiedzieć, czy stan chorego nie uległ zmianie i czy nie doszło w międzyczasie do rozwoju innej choroby.
Sam czas trwania zabiegu – a przez to i znieczulenia, jest bardzo różny. W zależności od procedury, stopnia zwyrodnienia tkanek i wielu innych czynników – niektóre zabiegi trwają godzinę, a inne wielokrotnie dłużej.
Różny jest również czas przebywania pacjenta w szpitalu po zabiegu. Przy zabiegach niosących najmniejsze ryzyko powikłań, np. discektomii lędźwiowej, są to zwykle 2-3 dni.

Operacje neurochirurgiczne przynoszą natychmiastowy efekt?

W wielu przypadkach tak, ale w niektórych procedurach, np. po stabilizacji kręgosłupa wczesny okres pooperacyjny może być związany z większymi dolegliwościami bólowymi, które później ustępują, a pacjent odczuwa znaczną ulgę. Każdorazowo indywidualnie przygotowujemy pacjenta do tego co nastąpi, niejako eliminujemy element zaskoczenia. Najczęstsze zabiegi: discektomia szyjna i discektomia lędźwiowa przynoszą efekt praktycznie natychmiastowy. Musimy czasem hamować porywy pacjentów, którzy po ustaniu dręczącego ich dotąd bólu chcą się rzucać natychmiast w wir pracy. Standardowy okres rehabilitacji pooperacyjnej wynosi ok. 4 tygodni, choć, oczywiście, wiele tu zależy i od stanu pacjenta i od rodzaju zabiegu.

Na koniec pytanie nieco osobistej natury – co zdecydowało o tym, że wybrał Pan tak trudną specjalizację medyczną?

Jestem absolwentem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Neurochirurgia zafascynowała mnie już na początku studiów medycznych. Fascynowała i fascynuje mnie nadal anatomia i funkcja układu nerwowego.
Pierwsze szlify neurochirurgiczne nabierałem pod okiem prof. Andrzeja Radka ze Szpitala im. WAM w Łodzi, gdzie trafiłem również na staż podyplomowy i rozpocząłem karierę zawodową. Później przeniosłem się do Wrocławia i tu pod okiem znakomitych specjalistów: prof. Włodzimierza Jarmundowicza, dr. Rafała Załuskiego i dr. Pawła Tabakowa ukończyłem specjalizację. Neurochirurgia jest dziedziną dającą lekarzowi ogromną satysfakcję – widzimy ulgę, jaką nasze zabiegi przynoszą pacjentom. Prywatnie jestem więc szczęśliwym wrocławianinem z wyboru – tutaj założyłem rodzinę, tu urodziła się moja córeczka Laura, która ma dziś 17 miesięcy.

Dziękuję za rozmowę
foto: Gazeta Sąsiedzka